czwartek, 17 kwietnia 2014

Dzień 4



Rano dowiedzieliśmy się, jak z nudnego tematu zaprezentowanego w podręczniku można zrobić ciekawą lekcję, angażującą uczniów wizualnie, słuchowo i kinestetycznie. To niesamowite, jak wiele można się nauczyć z zamkniętymi oczami. Na pewno zastosuję ‘scare’ czyli: select, cut, adopt, replice, expand. Kolejna sesja dotyczyła podejścia komunikacyjnego, bardzo personalizowanego, opartego na Dogme ELT. Bardzo spodobało mi się ćwiczenie, które polegało na wyjęciu z kieszeni lub torebki 3 przedmiotów, które nas charakteryzują i opowiadanie o sobie w oparciu przedmioty. Interesujące było również wykorzystanie realnych wiadomości SMS do budowania na ich podstawie zdań. Nauczyciel pokazuje SMS z odpowiedzią i uczniowie mają wymyślić, jaki był pierwszy SMS. Stawiając kolejne pytania, możemy stworzyć historię, opisać postaci itd. Podobnie w kreatywnym pisaniu -wykorzystujemy naturalną ciekawość uczniów. Podajemy zakończenie opowiadania, uczniowie wymyślają, co się wydarzyło, uzupełniając brakujące informacje. Bardzo podobały mi się zajęcia z wykorzystaniem dramy. Z pewnością będę pamiętać o nich na moich lekcjach. Ćwiczenia rozgrzewają mięśnie twarzy, pozwalają skupić uwagę i wzmacniają koncentrację oraz koordynację wzrokowo-ruchową, do tego są przyjemne i zabawne. Kilka zabaw: ‘slap’, ‘odgrywanie scenek z życia codziennego z narratorem z boku’, wczuwanie się w odczytywany przez nauczyciela tekst.
Po zajęciach miałam się wraz z Anette i Najim wybrać do Stonhenge, ale przedświąteczne korki zatrzymały nas w mieście. Droga do Kamieni była zablokowana z powodu wypadku. Jeśli chce się zobaczyć Stonehenge, należy przyjechać przynajmniej na dwie godziny przed zamknięciem, czyli najpóźniej przed 17, a w naszym przypadku było to niemożliwe. Szkoda, bo bardzo chciałam odwiedzić to miejsce, tym bardziej, że Anette zaproponowała nam ten wyjazd. Wcześniej kombinowałam, jak samodzielnie się tam dostać i przeglądałam różne angielskie fora podróżnicze. Jedynym wyjściem jest dojechać do Salisbury i tam trzeba jechać turystycznym autobusem (za 13 funtów). Wejście kosztuje 14 funtów. Inną alternatywą jest dojazd do Salisbury, następnie do Amesbury i potem droga pieszo do samego Stonehenge ok. 8 km w dwie strony. Niestety, tym razem nie dane mi było oglądać jednej z największych atrakcji Anglii. No cóż, trudno, będzie to jeszcze jeden powód, by wrócić do Anglii. Postanowiliśmy jednak pojechać razem do Netley i zobaczyć piękne ruiny, które poprzednio oglądałam tylko prze zamkniętą bramę. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że Naji nie miał wcześniej pojęcia, że Stonehenge znajduje się tak blisko Sauthampton, a Anette nigdy tam nie była, choć często przejeżdżała samochodem w tej okolicy. O ruinach monastyru nie wiedziała, choć jeździła do parku Victorii w Netley. Cieszę się, że wyszukane przeze mnie informacje o wartych odwiedzenia miejscach przydały się nie tylko mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz