Rano
dowiedzieliśmy się, jak z nudnego tematu zaprezentowanego w podręczniku można
zrobić ciekawą lekcję, angażującą uczniów wizualnie, słuchowo i kinestetycznie.
To niesamowite, jak wiele można się nauczyć z zamkniętymi oczami. Na pewno zastosuję ‘scare’ czyli:
select, cut, adopt, replice, expand. Kolejna sesja dotyczyła podejścia
komunikacyjnego, bardzo personalizowanego, opartego na Dogme ELT. Bardzo
spodobało mi się ćwiczenie, które polegało na wyjęciu z kieszeni lub torebki 3
przedmiotów, które nas charakteryzują i opowiadanie o sobie w oparciu przedmioty.
Interesujące było również wykorzystanie realnych wiadomości SMS do budowania na
ich podstawie zdań. Nauczyciel pokazuje SMS z odpowiedzią i uczniowie mają
wymyślić, jaki był pierwszy SMS. Stawiając kolejne pytania, możemy stworzyć
historię, opisać postaci itd. Podobnie w kreatywnym pisaniu -wykorzystujemy
naturalną ciekawość uczniów. Podajemy zakończenie opowiadania, uczniowie
wymyślają, co się wydarzyło, uzupełniając brakujące informacje. Bardzo podobały
mi się zajęcia z wykorzystaniem dramy. Z pewnością będę pamiętać o nich na
moich lekcjach. Ćwiczenia rozgrzewają mięśnie twarzy, pozwalają skupić uwagę i
wzmacniają koncentrację oraz koordynację wzrokowo-ruchową, do tego są przyjemne
i zabawne. Kilka zabaw: ‘slap’, ‘odgrywanie scenek z życia codziennego z
narratorem z boku’, wczuwanie się w odczytywany przez nauczyciela tekst.
Po
zajęciach miałam się wraz z Anette i Najim wybrać do Stonhenge, ale
przedświąteczne korki zatrzymały nas w mieście. Droga do Kamieni była
zablokowana z powodu wypadku. Jeśli chce się zobaczyć Stonehenge, należy
przyjechać przynajmniej na dwie godziny przed zamknięciem, czyli najpóźniej
przed 17, a w naszym przypadku było to niemożliwe. Szkoda, bo bardzo chciałam
odwiedzić to miejsce, tym bardziej, że Anette zaproponowała nam ten wyjazd.
Wcześniej kombinowałam, jak samodzielnie się tam dostać i przeglądałam różne
angielskie fora podróżnicze. Jedynym wyjściem jest dojechać do Salisbury i tam
trzeba jechać turystycznym autobusem (za 13 funtów). Wejście kosztuje 14
funtów. Inną alternatywą jest dojazd do Salisbury, następnie do Amesbury i
potem droga pieszo do samego Stonehenge ok. 8 km w dwie strony. Niestety, tym
razem nie dane mi było oglądać jednej z największych atrakcji Anglii. No cóż, trudno,
będzie to jeszcze jeden powód, by wrócić do Anglii. Postanowiliśmy jednak
pojechać razem do Netley i zobaczyć piękne ruiny, które poprzednio oglądałam
tylko prze zamkniętą bramę. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że Naji nie miał
wcześniej pojęcia, że Stonehenge znajduje się tak blisko Sauthampton, a Anette
nigdy tam nie była, choć często przejeżdżała samochodem w tej okolicy. O
ruinach monastyru nie wiedziała, choć jeździła do parku Victorii w Netley.
Cieszę się, że wyszukane przeze mnie informacje o wartych odwiedzenia miejscach
przydały się nie tylko mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz